11 miesiecy sie podla, 1 miesiac sie modla…

Niby zyjemy w XXI wieku, w wieku gdzie wszystko co zamierzymy mozemy osiagnac za pomoca klikniecia myszka. Ludzie udaja swiatlych I swiatowych. A jednak do czasu…. Przychodzi miesiac w roku, gdzie polowa udaje tych, kim nie sa…

 Czy rzeczywiscie miesiac postu powinien wygladac jak wyglada? Przez 11 miesiecy w roku sie grzeszy, zeby potem po miesiacu postu wszystko zlo zostalo odpuszczone? Czy rzeczywiscie winy sa mniejsze jesli raz w tygodniu pobiegnie sie do kosciola/meczetu? Z moich obserwacji wynika, ze duza czesc spoleczenstwa, niewazne gdzie mieszkajaca i w co wierzaca, tak wlasnie mysli. 

Przykre.

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Nie moge bo…

Obrazek… I tu pojawia sie 100 powodow, przez ktore nie mozemy czegos zrobic. Nie moge schudnac, bo mam to w genach, nie moge zarabiac wiecej, bo jest kryzys na rynku, nie moge pojechac na wakacje, bo nie mam pieniedzy, nie moge otworzyc firmy, bo nie mam doswiadczenia, nie zloze cv tam, bo mnie nie przyjma – jestem za mlody, nie  moge… nie moge…. bo bo bo… i sto wymowek, usprawiedliwien czemu nie mozemy czegos zrobic, osiagnac.

“Bobaniem” jeszcze nikt Swiata nie zawojowal! 

Zauwazylam, ze statnio zrobilam sie strasznie wredna. Wkurzaja mnie ludzie non stop usprawiedliwiajacy sie. Ludzie, ktorzy ciagle szukaja wymowek, dlaczego czegos nie robia. Ludzie, ktorzy mi mowia o jak ci dobrze, jestes szczupla, na pewno masz to w genach. Tak – szczesciara ze mnie….Te geny  Tylko ci ludzie nie chodza ze mna silownie przynajmniej 3 razy w tygodniu, nie wstaja codziennie po piatej, zeby przed praca miec 2 godziny np. na: joge, spacery, medytacje i zdrowe sniadania. To sa te moje geny 😉 Ci sami ludzie nie odmowia sobie chleba, frytek, deseru… ale fakt, najlatwiej jest sie usprawiedliwiac genami  To nie kosztuje nic: zero wysilku, zero stresu. A ruszenie tylka juz tak –  przeciez spocic sie mozna… 

I najgorsze jest to, ze nie chodzi tylko o wage… tak jest niestety ze wszystkim. Co z tymi ludzmi??? Czemu nie dotarlo do nas jeszcze, ze umysl ludzki jest w stanie zrobic wszystko czego pragniemy??? Na zdjeciu widac stopy kraczace po rozzarzonych weglach – to jest mozliwe – sama ostatnio to zrobilam. Wszystko jest sila wyobrazni i silnej woli. Nie robmy sobie “bobania”, przestanmy sie usprawiedliwiac i szukac wymowek – badzmy szczesliwi!!!

Jestem wredna –  przestalam sluchac “bobaczy”.
Posted in Uncategorized | Tagged | Leave a comment

Tydzien postu

10144_522392024469371_1486774752_n
W zeszlym tygodniu wrocilismy z czterodniowego seminarium Tonego Robbinsa poswieconego szukaniu mocy w sobie. Tytul moze wydawac sie dziwny, ale uwierzcie badz nie, warto bylo siedziec w 5cio tysiecznym tlumie i sluchac co Tony mial nam do przekazania (chetnym moge polecic jego ksiazke “Obudz w sobie olbrzyma”). 
Ale nie o calosci seminarium chcialam napisac, tylko o jednym punkcie, ktory wlasnie wdrazamy w zycie.

Ostatniego dnia mowilismy o zdrowiu wspolczesnego czlowieka. Jakim szkodliwym wplywom ze strony srodowiska jestesmy ciagle poddawani. Ile substancji trujacych przeplywa przez nasze cialo, jaka walke nasz organizm musi z nimi staczac. Ogladanie i sluchanie nie nalezalo do przyjemnosci (szczegolnie filmiki o produkcji miesa). Na koniec dnia zostalo nam rzucone wyzwanie – 10cio dniowy detoks polegajacy na wyeliminowaniu wszystkich produktow zakwaszajacych organizm z codziennej diety i zastapieniu ich zasadowymi. Chodzi o przywrocenie naturalnego Ph naszego organizmu.

Latwo powiedziec trudniej zrobic… Ale podjelismy rekawice – dzis dzien siodmy.
Czego musielismy sie pozbyc? Kawy, herbaty, alkoholu, miesa, cukru, nadmiaru soli, bialej maki i nabialu. Co nam zostalo??? Warzywa, orzechy, nasiona, owoce w ilosci limitowanej, dziki ryz, niektore kasze – gryczana czy quinoa (wlasnie przeze mnie odkryta). Niewiele… a jednak

Nie bede ukrywac latwo nie jest, ale dzieki takim ograniczeniom czlowiek odkrywa mase nowinek, o ktorych wczesniej nie mial zielonego pojecia Np. Ja, lasuch nad lasuchami – moge zyc bez wszystkiego, ale nie bez cukru! Trzeba bylo go czyms zastapic – rozwiazaniem okazaly sie daktyle. Mozna nimi slodzic doslownie wszystko. Nadaja sie nawet do ciast. Ale jak zrobic ciasto bez maki, mleka i jajek? Da sie i jest przepyszne – nawet moj malzon sie zakochal – a wybredny z niego osobnik. Polecam sprobowac – ciasto jest genialne I calkiem vege – banoffee: http://deliciouslyella.com/2012/12/18/raw-banoffee-pie-vegan-gluten-free-dairy-free/. Mleko tez udalo mi sie zastapic – domowej roboty mlekiem migdalowym. Tylko zoltego sera mi brak… ale w ciagu tych 10 dni jest jeden wieczor, w trakcie ktorego wolno nam jesc wszystko na co tylko mamy ochote- wieczor nr 7. Czy dotrwalismy – nie. Wstyd sie przyznac, ale postanowilismy nagrodzic sie wieczoru numer 6 i wybralismy sie na kolacje.

Kolacja: W zyciu mi tak jedzenie nie smakowalo!!! Dawno juz nie jadlam z takim apetytem, a moje kubki smakowe nie doznawaly tak wielu wrazen 😉 Caly wieczor nawet raz nie przyszlo mi do glowy by zerknac na iphona – co ostatnio stanowi nie lada wyzwanie. Zauwazylam tez, ze od niepamietnych czasow nie patrzylam na talerz bo moje oczy w trakcie jedzenia byly utkwione w monitorze komputera, ksiazce, gazecie czy telefonie. Tym razem bylo inaczej!

Dzis wrocilismy do wyzwania z wieksza przyjamnoscia – wiemy jak za 4 dni bedzie smakowac kolejna nagroda.
Ten 10cio dniowy post okazal sie dla nas nagroda, a nie kara jak sie spodziewalismy na poczatku

Polecam!!!

Ps. Efekty uboczne 10dniowego postu: skora wydaje sie zdrowsza, lepiej spimy w nocy jedzac lzejsze rzeczy, mamy wiecej energii w ciagu dnia (bo jestesmy wyspani), odkrylismy z 1000 pysznych przepisow na vege dania … hmmm efektow ubocznych brak!

Posted in Uncategorized | Leave a comment

stressed3.jpg

co robicie w takich sytuacjach???

Image | Posted on by | Tagged | Leave a comment

Czy facebook odbiera nam szczescie???

Jestem wlasnie po lekturze artykulu o ranking czynnosci szczescia na gazeta.pl – link: http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105806,13035932,Ranking_czynnosci_szczescia___co_robic__by_byc_szczesliwym_.html#Cuk

Czynności powodujące spadek nastroju

Na pierwszej pozycji wśród aktywności przysparzających negatywnych doznań, co nie dziwi, ulokowało się chorowanie ze wszystkimi typowymi dla niego objawami, np. wyczerpaniem, mdłościami i bólem. Nie lubimy doświadczać objawów choroby, nie czujemy też, żeby miało to większy sens.

Drugie miejsce przypadło Facebookowi. Korzystaniu z tego portalu społecznościowego badani przyznali najmniej punktów szczególnie w kategorii znaczenie, oceniając tę czynność jako bezcelową. Okazało się, że Facebook wpływał bardziej destruktywnie na badanych niż porządki domowe, które ulokowały się na 3. miejscu rankingu.”

Co mnie zaciekawilo to nie to, co sprawia, ze jestesmy szczesliwsi. Tylko to, co nas unieszczesliwia. Na drugim miejscu w ranking znalazl sie facebook. Dziwne??? Tyle tam wesolych obrazkow, madrych cytatow, fotek znajomych ze szczesliwymi dziecmi. A jednak – facebook nas wkurza.
Jestem wlasnie na etapie wkurzenia z powodu fbooka. Po krotce, dwa tygodnie temu w trakcie babskiego spontanicznego spotkania przy winie u mnie w domu, gdzie bylo nas 3, zapytalam jednej kolezanki dlaczego uzywa na fejsie imienia swojej corki. Odpowiedziala, ze byla zmeczona grupa lasek, ktore wrzucaly na facebooka opisy w stylu: moj maz przyniosl mi szmapana jak bardzo go kocham. Stad tez proba unikniecia ich teraz. Na co druga z winujacej sie trojcy stwierdzila: o, to tak jak Sylwia. Chamskie, ale coz zrobic, winny sie tlumaczy. Postanowilam nic jej nie odpowidac, tylko baczniej przyjrzec sie naszym profilom… I coraz bardziej sie wkurzam. Osoba, ktora wsadzila mi szpile ma profil lachociaga (sorry za wyrazenie),a ja sie przejmuje jej komentarzem. A gdyby tak zrezygnowac z facebooka?
Kazdy z nas choc raz wnerwil sie na: brak lajkow, wredny komentarz, ignorancje, chamstwo, brak zainteresowania, wykluczenia z grona znajomych, brak akceptacji. Czy jest nam to potrzebne zeby sie dowartosciowywac? Czy rzeczywiscie ilosc”lajkow” ma wplyw na to co soba reprezentujemy? Kurcze mam wrazenie, ze troche sie pogubilismy w tym cyber swiecie I zamiast zwracac uwage na uczucia osob nas otaczajacych, bardziej kreci nas ilosc klikniec. Chyba rzeczywiscie fbook zasluzyl sobie na miejsce drugie – zaraz po chorobie.

Ale mimo wszystko jeszcze troche na nim posiedze, w koncu zdarzaja sie tam tez i mile chwile 😉

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Dlaczego narzekamy?

Czesto spotykam ludzi, ktorzy majac duzo ciagle chcieliby wiecej, zyjac w wolnym kraju, chcieliby czegos innego, ciagle narzekaja. Zaczal zastanawiac mnie ten mechanizm.

Jak to jest tak naprawde z tym narzekaniem?

Co mi wyszlo? Z narzekaniem jest prawie tak jak z jedzeniem. Ciekawe… im wiecej czegos jemy, tym glosniej nasz organism sie tego domaga. Wezmy taka czekolade. Cukier dziala na nasz mozg jak heroina. Im wiecej go dostarczamy, tym wiecej potrzebujemy, az stajemy sie czekoholikami. Tak, wlasnie czekoholizm sie leczy – uzaleznienie jak kazde inne. To samo dzieje sie jak narzekamy. Im czesciej, tym szybciej nasz mozg programuje sie na negatywne myslenie. A najgorsze w tym wszystkim jest to, ze zaczynamy dzialac niczym magnes – zaczynamy przyciagac to co negatywne! Negatywne doswiadczenia zaczynaja przyciagac negatywne oczekiwania, ktore przyciagaja kolejne negatywne doswiadczenia i kolo sie zamyka. Ufff ciezka sprawa.
Przeciez kazde negatywne doswiadczenie nas czegos uczy. Otworzmy sie na rzeczy mniej przyjmne i nie traktujmy ich jak porazek, ale wlasnie jak wyzej wspomniane doswiadczenia. Z kazdego takiego zdarzenia wyciagnijmy wnioski, podejdzmy do tego jak do lekcji, ktora trzeba odrobic I opracujmy plan jak tego uniknac. Albo jak to zmienic.

Jestem wierna fanka pudelka. Przyznaje sie, taki maly nalog “do porannej kawy”. Od pewnego czasu jednak przestalam czytac komentarze pod artykulami. Dlaczego? Bo przykro mi sie robi czytajac jak ludzie wylewaja wiadra pomyj na innych, takich ktorym wiedzie sie lepiej. A przeciez kazdemu wolno zyc jak chce. To jest tylko I wylacznie indywidualny wybor kazdego czlowieka jak zyje. Latwo jest oceniac ludzi, ktorych sie nie zna, ktorym sie w zyciu powiodlo i zarabiaja krocie. Ale juz nie mysli sie o tym, dlaczego oni zarabiaja lepiej, jak dluga droge przeszli by byc tam gdzie sa. Krytykuje sie o tak, z potrzeby krytyki.
Zaraz dostanie mi sie wiadro na glowe, ze sa tacy, ktorzy kariery robia przez “lozko”. Wiem wiem, ale trzeba tez wiedziec z kim spac 😉 Wiec co za problem???? 😉
Kurcze gdyby ludzie zamiast denerwowac siebie samych (bo pisanie negatywnych tresci jeszcze bardziej czlowieka nakreca) zrobili cos pozytecznego dla siebie, np. przeczytali artykul z samodoskonalenia, nauczyli sie 2 nowych slowek w innym jezyku, dali 1 zl na schronisko dla psow, dom dziecka…. I moglabym tak wymieniac bez konca. Bez watpienia poczuli by sie lepiej, dowartosciowali by sie nowa wiedza czy tym, ze komus pomogli I byloby im zdecydowanie lepiej.

Dlaczego zamiast tego wybieramy umartwianie sie poprzez negatywne myslenie I narzekanie???

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Nareszcie w domu

IMG_0955Tytul wpisu moze brzmiec jakbym sie gdzies przeprowadzila, kupila mieszkanie, badz znalazla nowe miejsce w ktorym jestem szczesliwa. Blad.

Znalazlam dom w sobie 🙂 Dziwne?

Cofam sie do momentu przeprowadzki na obczyzne. Wyjechalam pelna nadziei i wiary w to, ze zycie sklada sie z dobrego planu. Blad!

Na szczesci zycie lubi niespodzianki i nie wszystko da sie wrzucic w ramy. Z perspektywy czasu plan moj juz nie wydaje mi sie taki niesamowity, ale dalej twierdze, ze glupi nie byl…tylko nie dla mnie:) Traf chcial, ze prace ktora zaczelam zaraz po przeprowadzce musialam rzucic juz po tygodniu. Powod? Nazwijmy go rozbieznosc interpretacji zadan miedzy pracownikiem a pracodawca. Na kolejna prace czekalam 4 miesiace nudzac sie i pograzajac sie coraz glebiej w rozpaczy z kazdym dniem oczekiwania. Praca przyszla. Kolejne rozczarowanie – zakres obowaizkow totalnie rozny od przedstawionego na rozmowie kwalifikacyjnej, poniewaz po drodze zmienilo sie tez stanowisko…hmmmm. Po dwoch latach od tej chwili, hektolitrach wylanych lez, rozczarowan doszlam do wniosku, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny. Zaczelam inwestowac w swoj rozwoj. Uczyc sie nowych umiejetnosci, poszlam na joge, zaczelam biegac, medytowac by na koniec otworzyc “winny klub” 🙂 To ostatnie otworzylo mi oczy! Spotkania z dziewczynami, podobnie patrzacymi na swiat przy butelce, no dobra kilku, dobrego wina i smacznym jedzeniu, po rozmowach na wydawac by sie moglo blahe tematy odzylam! Ile radosci moze dac rozmowa z madrymi babkami! Ile nadziei i optymizmu wlac w serce.

Dzieki tym doswiadczeniom zauwazylam jak wazne jest otaczanie sie wlasciwymi ludzmi – tymi tu, tymi pod rugiej stronie monitora (Skype:)). Najwazniejsze to przestac sie nad soba uzalac, zaczac sie rozwijac i szukac swoejj drogi. Bo tylko ten kto nie szuka, nie znajdzie!  Jest jeszcze tyle do zrobienia na Swiecie.

Do roboty!

Posted in Uncategorized | Leave a comment